O radości w fotografii – perfekcja zawsze jest najlepsza?

Psychologia w fotografii

Mam na imię Kamil i niejako z dumą mogę powiedzieć o sobie: fotograf ze Słupska. Jestem również przedsiębiorcą, ale w głębi duszy tym co przynosi mi radość niezależnie od wyników – jest fotografia. Mam głębokie pragnienie, by tak pozostało. Dzisiaj chcę rozpocząć temat tego, jaką rolę zajmuje psychologia w fotografii. Dlatego pozwolę sobie zacząć ten artykuł od pytania każdego z nas, którzy parają się fotografią. Bez znaczenia czy hobbystycznie czy „profesjonalnie”.

Czy każde zdjęcie, jakie „strzelisz”, musi być niesamowite?

Wiem, że stoi to w sprzeczności z samodoskonaleniem się, ciągłym rozwojem, parciem naprzód. Chyba każdy z nas dąży do tego, by ze swojego sprzętu i okoliczności wycisnąć absolutne maksimum zastanych możliwości. To normalne, zdrowe i jak najbardziej na miejscu. Jednak czy na pewno takie zdrowe?

Cała rzecz nie tyczy się fotografii komercyjnej, gdzie zaangażowani są ludzie, którzy mają swoje własne potrzeby i oczekiwania. I przede wszystkim zaufanie do Ciebie jako fotografa. O tym będzie osobny wpis ode mnie. Co jednak z fotografią, którą pokochałeś? Wychodzenie z założenia, że każde jedno ujęcie jakie „wypuścisz” musi być niesamowite, na dłuższą metę stanie się absolutnie frustrujące, czyż nie?

Swoich psychologów mają przedsiębiorcy, sportowcy, politycy, celebryci i osoby majętne. Pewnie niewiele osób zastanawia się, jaką rolę pełni psychologia w fotografii. Zaryzykuję założenie, że większość z nas z fotografią zbratała się od strony pasji – tworzenia, uwieczniania, poskramiania sprzętu do pewnego etapu dającego poczucie pewnej elitarności… Czy znasz kogoś, kto zaczynał przygodę z fotografią od strony komercyjnej? Czy ktoś w podstawówce na lekcji wychowawczej wypowiedział słowa – „Chcę być fotografem!”, chwilę po Jasiu co chciał zostać strażakiem? Jeśli znasz taki przypadek – napisz do mnie. Chciałbym z Tobą porozmawiać, a może nawet przeprowadzić wywiad.

Sesje fotograficzne z pasją

To pasja rozpala we mnie chęć do zabawy z fotografią, odkrywania innych sposobów na wydobycie i uwiecznienie emocji człowieka w kadrze. To pasja napędza do poskramiania sprzętu, którego z roku na rok przybywa. To przez pasję powstają projekty, w których grając w emocje na fotografii produktowej, z wykorzystaniem folii aluminiowej, kilku lamp i zraszacza do kwiatów powstaje morze i sztorm bez użycia Photoshopa.

Niebezpieczne staje się myślenie, że każdy z kolejnych kadrów musi być idealny. Skoro jest sprzęt i lata doświadczenia, to już nie będzie błędów, prawda? Prowadzi to w prostej linii do szeregu bardzo brzydkich pułapek myślowych z punktu widzenia pasjonata sztuki, jaką jest fotografia. Według mnie w każdej dziedzinie artystycznej musi być pozostawione miejsce na wolną kreację, sztukę tworzenia i niszczenia, obserwacji efektów i emocji jakie wywołują. To nie sprzęt robi zdjęcia, a tryb zielony w aparacie kompletnie niczego nie załatwi. Mnie myślenie w kategorii „każde zdjęcie musi być wspaniałe” tak przeraża, jak i odrzuca już u samej podstawy.

Zagrożenia fotografa

Życie fotografa w obecnych czasach nie jest łatwe. Wśród podstawowych problemów jest zarówno rozwój technologii, która udaje profesjonalizm dla przysłowiowego laika, jednak tego tematu dzisiaj nie będę poruszał. Jest jak rzeka, w dodatku nie jest to krystalicznie czysty, górski potok. Dużym problemem jest na pewno rozdrobnienie rynku, który zaczyna być kanibalizowany ze względu na napływ „fotografa za 200zł” w ofertach weselnych i komercyjnych. Sen z powiek profesjonalistom mogą spędzać też liczne koszty związane z prowadzeniem działalności gospodarczej jako takiej, oraz nieśmiertelny problem skomplikowanych przepisów mających tendencję do zmieniania się jak psychokalejdoskop.

To wszystko generuje stres. Mijam problemy tych z nas, którzy pracują w domu. A przecież wiadomo, że praca w domu w Polsce to nie praca. Twoja rodzina rozumie, że siedząc przed komputerem przy zdjęciach ciężko pracujesz, a przy Facebooku szukasz klientów, a nie śmiesznych kotów – ucałuj każdego członka rodziny i stawiaj pizzę/sushi czy co tam tylko lubią. Zasłużyli sobie!

Spod lawiny takich problemów musisz pamiętać ciągle o jakości każdego ze zdjęć. O tym, żeby nie było idealne, bo jako takie – będzie odtwórcze. Gdzie idealizm, tam brak zabawy i eksperymentów. Wtedy brak miejsca również na (co tam, polecę górnolotnie) spektakularność i geniusz! Którego Tobie i sobie życzę.

 

A Ty co o tym myślisz? Robisz zdjęcia poza „pracą”? Poszerzasz portfolio dla radości poza zleceniami?

Jak odnajdujesz świeżość w tym wszystkim?

Napisz, a kto wie, może pomożesz tym komuś z naszego otoczenia!

 

Zaczynałem od fotografowania ludzi i ich emocji. Ludzie mnie fascynują, a jeśli mogę wydobyć z nich naturalność – to nie ma nic piękniejszego niż zaskoczona reakcja podczas wspólnego oglądania fotografii.
To działa fantastycznie zarówno przy modelingu jak i przy reportażach ślubnych.
Fotografuję również produkty, w tym biżuterię z najdrobniejszymi detalami, a także prowadzę kampanie dla ośrodków wypoczynkowych – od stworzenia scenariuszy, aż po organizację sesji fotograficznych samego ośrodka oraz zdjęć reklamowych na ich terenie.

Fotografia to przygoda. I to jest właśnie piękne!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Scroll Up
Inline
Inline