Fotorelacja – Katarzyna Śmiechowska

Czcigodni, Kochani,

nastał czwartek, a więc pora na kolejną fotorelację – a tym razem była to sesja zdjęciowa z DreamFoto i Katarzyną Śmiechowską! 🙂

 

Centrum dowodzenia 🙂

Każda sesja zdjęciowa jest inna. To żadna nowość, kwestia wręcz oczywista. Mimo to ciągle zaskakuje mnie, jak odmienne potrafią być takie sesje. Różne modelki, to różne osobowości, charaktery, predyspozycje, oczekiwania, a także zupełnie inne aranżacje, rekwizyty i miejsca. Dbamy, by sesje były zróżnicowane i dobrane pod modelkę – jej możliwości, zainteresowania i wyobrażenia, które staramy się wspólnie zrealizować. Ostatnio opowiedziałem wam o sesji zdjęciowej z Patrycją – była to pierwsza fotorelacja, a sama sesja zdjęciowa miała miejsce w terenach nadmorskich – możecie przeczytać o tym tutaj. Tym razem przenosimy się razem do… opuszczonych ruin pałacu!

Kasia skontaktowała się z nami i umówiła na sesję zdjęciową podczas zwięzłej, konkretnej rozmowy. Jednocześnie zaufała nam już na starcie, pozwalając na dobranie miejsca i aranżacji. Po rytuale wyboru odpowiedniego stroju, makijażu i koloru paznokci (ach ten burgund, co nie Kasiu? :D), oraz wybraniu terminu, przyszedł dzień spotkania. Miejsce, w które jechaliśmy, było dla naszej modelki wielką niewiadomą. I jak się okazało po osiągnięciu celu podróży – świetną niespodzianką. Na miejsce sesji z Kasią wybraliśmy ruiny opuszczonego pałacu, który musiał roztaczać majestatyczny urok na okolicę w latach swojej świetności. Teraz to miejsce jednocześnie ponure i mroczne, ze swoimi zniszczonymi ścianami, a drzwiami obdartymi z farby. Z drugiej strony jednak również miejscami baśniowe i tajemnicze, dzięki roślinności, która wdarła się do wnętrz nieskrępowana zakazami.

Zaczęliśmy pracę, jak zawsze, od wyboru stroju i spokojnego przygotowania modelki. Wyjaśniliśmy ogólne zasady pozowania oraz objaśniliśmy konkretnie współpracę z nami. Dzięki temu mamy pewność, że w trakcie sesji łatwiej i o wiele szybciej przyjdzie zrozumienie. To, wraz z luźną atmosferą, zawsze skutkuje rozluźnieniem, a pierwszy strach i spięcie przed obiektywem szybko odchodzą w niepamięć. Zaczyna się sesja właściwa 🙂

 

Udało nam się wykorzystać ruiny do kilku aranżacji. Sprawdziła się zarówno jasna, radosna i kwiecista sukienka, czarna suknia jak i nieco bardziej klasyczna mała.. granatowa 🙂 Dzięki temu mogliśmy przeprowadzić ujęcia portretowe w ciekawych terenach, jak i wymagające gry aktorskiej fotografie. Odgrywanie scenek poszło jednak bardzo sprawnie. Co nas jako fotografów zaskoczyło – jedyny problem jaki napotkaliśmy, to trudność wywołania przerażenia na twarzy naszej modelki. Niby dwóch obcych mężczyzn, opuszczone ruiny… a nie mogliśmy opanować śmiechu przez długi czas. Na szczęście udało się. Musiało się udać. 🙂

 

W jednym z pierwszych pomieszczeń mogliśmy wykorzystać dwa ogromne okna z resztkami zdobień w rogach, długi korytarz zarośnięty krzakami wraz z niemal sprawnymi okiennicami, gdzie zagościliśmy na dłużej. Wspaniałe miejsce do zdjęć z dużym potencjałem, na pewno tam jeszcze wrócimy.

Jednym z ciekawych miejsc było zejście do piwnic. Zawalona podłoga, totalnie zdominowana przez florę i faunę. Żabka i mała jaszczurka nie były zachwycone naszą wizytą, ostentacyjnie uciekły w zarośla. To była idealna wręcz sceneria do zdjęć w klimacie „Alicji w Krainie Czarów”. Zabrakło jedynie czerwonych róż. Całość dopełniał widok obsypujących ruin.

– Wchodzimy?

– A nie zawali się?

– Nie wiem.

– No i namówiłeś!

 

To, co zastaliśmy w piwnicach, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Warto powiedzieć, że miejsc takich jak to poszukujemy podczas wypraw rowerowych. Miejsc niedostępnych, nietypowych, urokliwych i ze wszech miar ciekawych. Podczas oględzin nie zbadaliśmy jednak piwnic. Gdybyśmy to zrobili, znacznie szybciej sesję zrealizowalibyśmy właśnie tam! Wyobraźcie sobie pomieszczenia skąpane w głębokim półmroku, małe okna ze zdobionymi kratami praktycznie nie wpuszczają światła. Mijamy pierwszy zakręt, wchodzimy do pomieszczenia. Mrok.

Po oświetleniu miejsca widzimy taki obrazek: ściany pokryte rdzawym kolorem starej farby, cegieł, obraz zniszczenia totalnego. Niskie, łukowe sklepienie z cegieł. I kominek. Czerwony, praktycznie nietknięty czerwony kominek, który czekał chyba tylko na nas 🙂 Zdjęcia przy kominku znajdziecie oczywiście w galerii poniżej. Lampa naftowa okazała się tutaj idealnym i de facto niezbędnym źródłem światła. Nadało to zdjęciom dodatkowego smaku i niepowtarzalnego klimatu.

Na koniec sesji zwiedzaliśmy pomieszczenia, gdzie mogliśmy wykorzystać zwęglone stropy oraz ogromne rozsuwane, drewniane, drzwi wejściowe do pałacyku od strony szerokich schodów, gdzie za tło mogły robić całe ruiny.

Koniec sesji upłynął już w całkowicie rozluźnionej atmosferze. Kasia radziła sobie coraz lepiej i coraz śmielej a obiektyw przestał parzyć. Odnieśliśmy wrażenie, że stał się nawet przyjacielem. Tym bardziej, że nasza modelka już uprzedziła nas, że to nie ostatnia nasza wspólna sesja. I jak najbardziej poważnie mogę powiedzieć, że bardzo się cieszymy! 🙂

Dziękujemy Kasiu za sesję i wspólnie spędzony czas.

Ty wiesz, że razem stworzyliśmy coś wspaniałego!

 

Dziękuję wszystkim za uwagę. Zapraszam gorąco do obejrzenia pozostałych fotografii przygotowanych dla Kasi w galerii poniżej, do galerii modelek znajdującej się tutaj, oraz jak zawsze to wspaniałej akcji #PomocBezPytania – wspieramy region Słupska!

Modelka: Katarzyna Śmiechowska

Instagram

 

Kamil Kowalski

Tomasz Wiśniewski

DREAMFOTO

 

 

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *